SUSHI W DOMU

Lubimy sushi – ja przede wszystkim maki a mąż jak to mąż, zje wszystko! Pysznie było posmakować je w Japonii, gdzie oryginalnie nikt nie mocuje się pałeczkami tylko używa dłoni.

W Polsce czasem można zjeść dobre sushi jednak ciągle jesteśmy tego zdania, że najlepsze to takie, które przyrządzimy w domu.

Oczywiście bardzo ważna jest podstawa, która raczej powinna zostać niezmienna, po to by nasze sushi pozostało jednak ideologicznie tym, czym z natury jest. Jeśli chodzi o resztę, czyli na przykład wnętrze maków to urozmaicamy je sobie tym, co nam akurat do głowy przyjdzie. Łosoś w każdej postaci, krewetki, kalmary czy omlet to dla nas podstawa a ponieważ uwielbiam warzywa i bez nich nie wyobrażam sobie życia to nasze sushi nabuzowane jest również witaminami i tak marchewka, świeży ogórek, sałata czy avocado są na porządku dziennym.

Raczej nie przepadam za majonezem, jednak idąc na małżeński kompromis zgadzam się na tę tłustą “mazię” po to, by mąż poczuł się ważny nie tylko jako wykonawca ale i jako decydent. Koniec końców nie jest źle, bo u nas sushi nigdy jeszcze nie było suche.

Mniej lub bardziej profesjonalnie kulamy sobie nasz ryż. Najważniejsze, że jest on przepyszny. Radość z przyrządzania jest bezcenna – jesteśmy razem i dobrze się bawimy, no bo kto bogatemu zabroni?