JAMIE OLIVER?… UWIELBIAM TEGO KUCHARZA

Może nie jest w moim typie, troszkę chyba sepleni ale…uwielbiam go! Jamie Oliver to jeden z mentorów kulinarnych pokolenia czterdziestolatków i nie tylko.

Pierwszy raz zobaczyłam go w polskiej telewizji jakoś w latach dziewięćdziesiątych i już jako młody chłopak przyciągał wręcz uwagę. Wówczas w naszym kraju taki kucharz to było zjawisko – inny niż reszta, w nietuzinkowy sposób sypał przepisami ze swojego gastronomicznego rękawa!
W ciągu wielu lat pojawiła się masa kucharzy mniejszego lub większego formatu a on został niezmienny. Z sobie znaną charyzmą, niczym dobre wino przez ten czas nabrał tylko wartości.

Jego propozycje są szybkie, doskonałe w smaku a do tego, gustownie podane. Z nim kuchnia ma inny wymiar. Jamie zachęci do gotowania nawet tych, którzy wolą się trzymać od niej z daleka. Przekonuje że pichcenie nie zawsze musi być trudne i że przy niewielkim nakładzie pracy każdy z nas może dogodzić tym, na których nam zależy.

Gotowałam z nim, gotuję i będę gotować a do tego jestem totalną maniaczką wszelkich gadżetów kuchennych sygnowanych jego nazwiskiem. Sitka, pędzle kuchenne, zestawy do makaronu, puszki, kieliszki, butelki, łyżki…w ślepo wszystko kupuję, gdyż jest to oryginalne i zestawione razem świetnie prezentuje się w mojej kuchni.