JADŁAM W VEGAS – RAINFOREST CAFE

Las Vegas zaskakuje! Jest na bogato i kolorowo, bo to wielki odpust dla zamożnych i nie rzadko stukniętych. Choć nie bardzo wpisuje się on w konwencję mojego życia, to ja to cudaczne zjawisko zdecydowanie kupuję!

Nie ma tutaj kłopotu z noclegiem i problemu z żarełkiem – bary, restauracje, budki gastronomiczne do wyboru i na każdą kieszeń. Jadałam tam w wielu miejscach, od słynnego "Bellagio" począwszy poprzez knajpki Ramseya Gordona czy Guya Fieri aż po te tematyczne bo położone w części stylizowanej na francuską albo włoską. Wszystkie były nietuzinkowe – prześcigały się w wyjątkowości wystroju, jednak jedna z nich zapadła w sposób szczególny w mojej pamięci.

"Rainforest Cafe"- raj nie tylko dla dzieci ale i dla dorosłych. Eksplozja kolorów, zwierzęta i odgłosy dżungli powodowały, że prócz radości jedzenia odczuwałam odprężenie. Na prawdę warto zawitać tam tylko po to, by wypić szklankę wody w środku imponującej scenerii bujnego, egzotycznego lasu i w otoczeniu jego dzikich mieszkańców napawać się nietuzinkowym widokiem stworzonej na potrzeby człowieka przepięknej scenerii. Na prawdę warto oderwać się od zgiełku miasta, by doznać niezapomnianych wrażeń jakie niesie tamtejsza burza tylko po to, by przegryzając hamburgera zamknąć oczy i wciągnąć głęboko powietrze z dżungli.