GASTRONOMIA LAT SZEŚĆDZIESIĄTYCH – KNAJPKI, GDZIE CZAS SIĘ ZATRZYMAŁ

Zawsze imponowały mi lata sześćdziesiąte – moda, muzyka, filmy. Nawet klimat tamtych knajp czy restauracji był wyjątkowy i tak inny. Nigdy nie sądziłam, iż w ogóle jest to możliwe do ponownego odtworzenia.

Zaparło mi dech w piersiach, gdy któregoś pięknego dnia zawitałam do "Freddy’s Frozen Custard & Steakburgers" w Dallas. Niby nic wielkiego, niby bar szybkiej obsługi jednak ja czułam się, jakby w samym środku scenerii z Grease.

Nawet nie wspomnę o szale wynikającym z degustacji przepysznych hamburgerów z frytkami ociekających dodatkami sosów i warzyw. Nie wspomnę o shakeach i różnych mlecznych czy lodowych specjałach bogatych w owoce, ciastka i inne tuczące ale jakże smaczne dodatki, ja chciałam tylko podkreślić niebywały charakter tego miejsca.

Jeśli drzemie w tobie “stara dusza”, lubisz Stonesów, Animalsów lub też roztkliwia cię Paul Simon to taka restauracja jest zdecydowanie doskonałym miejscem dla ciebie!

Dzisiaj czerwone fotele i hokery ze skaju poustawiane na mozaikowej czarno – białej, kafelkowej podłodze w towarzystwie obszernych stołów barowych obstawionych oldschoolowym sprzętem to rzadkość trafiająca w wysublimowane gusta, rzadkość na którą stać Amerykę a której śladem również i w tym temacie, wciąż stara się podążać Europa.